Share on Facebook

Instagram
Blog > Komentarze do wpisu
Odgrzewane kotlety, 9:Uptown
Dla niektórych ten kawałek miasta, powyżej 42. Ulicy po obydwu stronach parku, to esencja Manhattanu—wiadomo, Time Square, Grand Central, Rockefeller Center i inne turystyczne atrakcje. A ja nic nie poradzę, nie lubię. Każda wycieczka powyżej 34. Ulicy to raczej przykra konieczność—zwłaszcza w weekendy, kiedy ilość ludzi na ulicach każe myśleć o godzinach szczytu w Tokio.
Dla niektórych ten kawałek miasta, powyżej 42. Ulicy po obydwu stronach parku, to esencja Manhattanu—wiadomo, Time Square, Grand Central, Rockefeller Center i inne turystyczne atrakcje. A ja nic nie poradzę, nie lubię. Każda wycieczka powyżej 34. Ulicy to raczej przykra konieczność—zwłaszcza w weekendy, kiedy ilość ludzi na ulicach każe myśleć o godzinach szczytu w Tokio. Teraz jest jeszcze gorzej, zaczął się sezon zakupowy. Tłumy ładnie ubranych ludzi o niesamowicie dużych, regularnych, białych zębach szturmują stoiska Macy's, Barney's i Bloomingdale's, wyrywają sobie z rąk torebki u Louis Vuittona, tłuką się jak lwy (i lwice) o najładniejsze krawaty w butiku Hermesa przy rogu 62. Ulicy i Madison. Obłęd. Czasem zdarza się mały bonus w rodzaju odkrycia, że ta pani z wielką torbą od Prady, na którą wpadliśmy przed chwilą na skrzyżowaniu, to była Meryl Streep - ale i tak Uptown wysysa z każdego normalnego człowieka całą energię w ciągu kilku  minut. Krótka wyprawa po prezent gwiazdkowy dla teścia wyczerpała mnie dość poważnie—do tego stopnia, że wysiadłszy z pociągu na Union Square prawie ucałowałam ziemię mego ukochanego Downtown.

Najsmutniejsze, że na zielonej linii metra wszystkie wagony to te nowe składy, wyposażone w automatycznego gadacza. Kiedyś podróż metrem miała nieoczekiwany walor—można było natrafić na pociąg z wesołym maszynistą, który np. opowiadał dowcipy, zdawał relację ze swoich przygód —albo po prostu mówił po angielsku z tak dziwacznym akccentem, że samo zgadywanie, co miał do zakomunikowania pasażerom, stawało się niespodziewaną rozrywką. Raz trafiłam na konduktora, który jak nic był reinkarnacją W.S. Borroughsa: mówił z tym samym, południowym zaśpiewem, który można usłyszeć na Dead City Radio,a ktrorego nie sposób pomylić z żadnym innym głosem.

Teraz nie ma już wesołych konduktorów. Wyginęli, jak nieloty dodo. Ostatniego słyszałam parę mięsięcy temu w L, jak opowiadał pasażerom o ślubie swojej córki, zapewne próbując w ten sposób umilić długie minuty w niemiłym tunelu pod East River—ale po kilku tygodniach zniknął. Najwyraźniej konduktorzy-gawędziarze przenieśli się w magiczny rewir Nowego Jorku Utraconego, gdzie przebywają wraz z innymi cudami tego miasta, o których ci, co ich zaznali, opowiadają nieświadomym przybyszom, kiwając przy tym głowami melancholijnie. Ech, te wielkojabłkowe legendy - stara Penn Station... 42. Ulica przed wykupieniem przez Disneya... Limelight... Teraz jeszcze konduktorzy. Serce boli, choć pozostaje nadzieja, że na miejsce jednego utraconego nowojorskiego mikro-cudu wyrośnie nam jakiś następny.

wtorek, 02 grudnia 2008, bigapple1

Polecane wpisy

  • Odgrzewane kotlety, 8: Małe kina

    Gałczyński miał rację: nie ma jak małe kina, w rozterce i w udręce. Normal 0 MicrosoftInternetExplorer4 <!-- /* Font Definitions

  • Odgrzewane kotlety, 7: Sombunall

    Jeden z moich ulubionych Amerykanów, nieodżałowanej pamięci pisarz Robert Anton Wilson w którejś ze swoich książek boleje nad faktem, że przy całej elastycznośc

  • Odgrzewane kotlety, 6: Radio Wolny Njujork

    Odgrzewam ten fragment, bo właśnie wczoraj wydazryły się dwie rzeczy ważne dla mojej ukochanej stacji - Brian Lehrer został wyróżniony prestiżową nagrodą Peabod

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: stan.baranski, *.ghnet.pl
2008/12/03 22:20:58
Ale wciaz milo uslyszec cos w stylu "Stan clear offff....", czasem z dodatkiem "...closin'..."
A ja lubie glos lektora w najbardziej zatloczonej na swiecie 6stce :)
-
ga_lapagos
2008/12/04 19:08:03
podobno na miejsce kazdego cudu , ktory umiera rodza sie dwa nastepne :)
-
Gość: Myrkur, 82.177.103.*
2008/12/07 01:02:21
Nie byłem w USA
Ale widzę że tam też świat do góry nogami
fajna nota
Pozdrawiam :)
-
2008/12/08 12:30:37
W Nycu konduktorzy się zwierzają? Jezu.... jestem powalony