Share on Facebook

Instagram
Blog > Komentarze do wpisu
Odgrzewane kotlety, 8: Małe kina
Gałczyński miał rację: nie ma jak małe kina, w rozterce i w udręce.

Z pozdrowieniami dla panny bomboladowej, dzięki której przypomniałam sobie o tej historyjce.

Gałczyński miał rację: nie ma jak małe kina, w rozterce i w udręce. A ja małe kina lubię najbardziej ze wszytskiego, nawet bardziej niż szampana - i prawie tak jak mojego męża. W małych kinach nie wstyd trzymać się za ręce, bo nie grozi, że - jak to się zdarza w mulitpleksach - zaraz na salę wparuje ktoś z obsługi, świecący widzom latarką po oczach w nieustającej pogoni za nielegalnymi nagrywaczami filmów. W małych kinach nikt nie szeleści popcornem, nikomu w trakcie seansu nie dzwonią komórki - bo bywalcy małych kin to jak pomniejsza sekta, smakosze ciszy i skupienia, kolekcjonerzy intymnych wzruszeń. Wśród takich ludzi trudno nie być jak Amelia Poulain, co lubiła w trakce seansu odwrócić się tyłem do ekranu i popatrzeć na zaczarowane, wzruszone twarze. I nieważne, jeśli kopia trochę jest trochę zdarta, pokryta kurzem i smugami - wspomnieniami wielu, wielu projekcji. Prawdziwie zakochani w małych kinach i tak chodzą na ten sam film wiele razy i za kazdym razem wzruszają się tak samo - nawet, jeśli głos Gene'a Kelly trzeszczy odrobinę; nawet, jeśli pasemko kurzu przyczepi się na samym środku złączonych w pocałunku ust Audrey Hepburn i Carry Granta. Projektor szumi monotonnie; słychać to w najbardziej dramatycznych momentach, kiedy widzowie aż wstrzymują oddech. Dzięki temu szumowi można uświadomić sobie, że za tym wielkim wzruszeniem stoi skomplikowana, ale materialna maszyna, latarnia magiczna. Gdyby nie to, pewnie można by zapomnieć się tak kompletnie, że człowiek nie wyszedłby po końcu seansu - zostałby patrzeć, jak tamci całują się i tańczą w deszczu, znowu i znowu.

Mam ich w Nowym Jorku całą kolekcję, tych małych kin, moich zaczarowanych dorożek. Maciupeńkie Cinema Village przy samym University Place, gdzie jest najmniejsza sala projekcyjna świata - mieści może ze dwadzieścia krzeseł. Quad Cinema na 13th Street, gdzie do niedawna bufetowa biegała po zamówiona kawę do pobliskiego Starbucksa. Lincoln Center Cinemas przy Broadwayu i 64th Street, do którego zjeżdza się w dół ruchomymi schodami jak w piąty krąg piekieł po to, by odkryć, że zstąpiło się do kinowych niebios (zwłaszcza, jeśli kto przyszedl obejrzeć Hable con Ella i zaniemówił z wrażenia). Film Forum przy rogu Varick i West Houston, po drodze do którego tak łatwo pogubić się w labiryncie bynajmniej nie prostopadłych uliczek - gdzie w concession stand sprzedają pyszne, domowego wypieku ciasta, a w programie zawsze jest masa wspaniałych, świeżo odrestaurowanych klasyków. Pioneer Two Boots Theatre przy Avenue A i East 3rd Street, które w zasadzie jest naroślą na pizzerii pod tą samą nazwą, słynącej z wyrobów uważanych za jedne z najlepszych w całym mieście (to się przydaje - zwłaszcza, kiedy człek trafia na całodobowy maraton filmów Johna Watersa, którego najwytrwalsi - ci, co wysiedzą całe sześc projekcji - oglądają wszystkie filmy za darmo...). Fenomenalne, skrzypiące drewnianymi poręczami City Cinemas Village East przy rogu East 12th i Second Avenue, gdzie wystrój sali składa się z prześmiesznych, pseudoegipskich mikropylonów, maciupkich sfinksów, lotosowych kolumienek, pociągniętych odpustowo złotą farbą, gdzie o każdej porze roku obejrzeć można na nocnym seansie Rocky Horror Picture Show. Landmark Sunshine Theatre w odrestaurowanym - ze smakiem, w nowoczesnym stylu - dawnym magazynie przy East Houston, gdzie stojąc w kolejce do kasy biletowej kontemplować można posąg Lenina na szczycie wielkiego condominium, zwanego Red Square, po przeciwnej stronie ulicy. Angelica Film Center przy rogu Mercer Street i Houston, gdzie sale są długimi, wąskimi kiszkami i trzeba siadać jak najbliżej ekranu, przed seansem wyświetlane są slajdy z kapitalnymi quizami filmowymi, a przy odrobinie szczęścia można za sąsiada mieć Kevina Bacona albo Johna Saylesa. Anthology Film Archives w budynku dawnego szpitala przy Second Avenue i Second East Street, gdzie raz do roku odbywa się festiwal azjatyckiego kina tak dziwacznego, że nawet Nowojorczykom czasem z wrażenia spadają skarpetki -a nocami straszą duchy Andy Warhola i Stana Brackage'a. Genialne Rose Cinemas w jednym z budynków Brooklyn Academy of Music, gdzie sale projekcyjne mają sklepione sufity, a po wyjściu można udać się do małej wiedeńskiej kafejki naprzeciwko na pyszną kawę z pianką i likierem. I pod każdym małym kinem kolejka jak po papier toaletowy w Polsce lat 80. - ludziska zabijają się, żeb wydać swoje $10 na bilet i przez dwie godziny rozkoszować się filmem w obcym, egzotycznym języku, amerykańskim kinem niezależnym czy golden oldies!

Jest wreszcie - last but not least - Paris. Położony tuż przy Central Parku i Plaza Hotel, przy rogu 58th Street i Fifth Avenue, w najbardziej eleganckim punkcie miasta Paris to esencja elegancji Starego Świata, perła małych kin: bileter w liberii koloru burgunda z lampasami, sala jak bombonierka, z fotelami wyściełanymi pluszem czerwonym jak serce. Paris to przysmak na specjalne okazje: nie chodzimy tam zbyt często - tak jak zbyt często nie można jadać trufli. Kiedy jednak już przyjdziemy, zwykle wybieramy film bardzo starannie, coś naprawdę wyczekiwanego. Coś, co nas zaczaruje i porwie. Coś, co pozwoli nam długo po senasie siedzieć na swoich miejscach, nawet po włączeniu świateł, i odwlekać moment wyjścia w tamto inne, prawdziwe życie.

piątek, 03 października 2008, bigapple1

Polecane wpisy

  • Odgrzewane kotlety, 9:Uptown

    Dla niektórych ten kawałek miasta, powyżej 42. Ulicy po obydwu stronach parku, to esencja Manhattanu—wiadomo, Time Square, Grand Central, Rockefeller Cent

  • Odgrzewane kotlety, 7: Sombunall

    Jeden z moich ulubionych Amerykanów, nieodżałowanej pamięci pisarz Robert Anton Wilson w którejś ze swoich książek boleje nad faktem, że przy całej elastycznośc

  • Odgrzewane kotlety, 6: Radio Wolny Njujork

    Odgrzewam ten fragment, bo właśnie wczoraj wydazryły się dwie rzeczy ważne dla mojej ukochanej stacji - Brian Lehrer został wyróżniony prestiżową nagrodą Peabod

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/10/03 17:52:05
www.tubylokino.pl/
-
2008/10/03 17:58:22
dzieki z alink, agnieszko, bardzo ciekawa strona! moze dorzuce nowojorski epizod z cyklu 'tu bylo kino' - jedyne kino na greenpoincie, eagle theater, zamknieto jeszcze w latach 90., ale dopiero teraz zostalo zamienione na starbucks: racked.com/2007_04_Greenpoint%20Starbucks.jpg
-
2008/10/03 22:29:35
O ja pisząc tekst też pomyślałam o Amelii...Nie wiem czemu nie napisałam...A małych kin zazdroszczę! Ja mam takich niestety coraz mnie. Mam w domu taką książeczkę z fotografiami najróżniejszych kin z przeszłości, których w większości już niestety nie ma... Lubię ją oglądać... Pięknie potraktowałaś temat, zazdroszczę lekkości i zgrabnego łączenia słów ;)))
-
2008/10/03 22:55:52
Ach! Kocham małe kina, takie za rogiem, tuż, tuż.
Bez popcornu za to z Chardonnay z przyzwoitego rocznika.
Moje ulubione było tutaj: www.bremerfilmkunsttheater.de/Kino_Reservierungen/Schauburg.html.
Niestety już tam nie mieszkam, nie tam za rogiem :(
-
hjuston
2008/10/03 23:55:32
my tez mamy takie male kino w houston. en.wikipedia.org/wiki/River_Oaks_Theatre kiedys nawet czesto tam chodzilam. udalo sie odratowac budynek (z epoki art deco), bo mial byc wyburzony i mieli tam postawic jakies centrum handlowe.
w kinie tym, mozna kupic sobie drinka i ogladac film. tylko lody sprzedaja tam jakies takie jakgdyby zamrozone po rozmrozeniu.
wy w tym nowym jorku to macie zupelnie inne zycie. twoje wpisy pozwalaja mi wyobrazic sobie jakby to bylo gdybym sama tam mieszkala.
-
2008/10/04 04:30:44
urusko, nie moglam obejrzec twojego malego kina- mozesz sprawdzic, czy u ciebie link dziala?

hjuston - look on the bright side: znajac mojem iasto bardziej z opowiesci niz z autopsji nie musisz sie zadawac ze szczurami, karaluchami i turystami :) a tak powazniej to woszem, to jest cos zupelnie innego niz reszta ameryki - dla jednych to dobrze, dla drugich zle. ja bym sie w zyciu nie zamienila, chociaz z drugiej strony coraz mocniej sobie uswiadamiam, ze im dluzej tkwie w NYC, tym mniej wiem o ameryce... aaa, jeszcze w jednym macie lepiej, i ty,i uruska: u nas w malych kinach nie podaja drinkow. ciekawe czemu?

-
agata744
2008/10/04 09:59:38
No proszę jaki zbieg tematyczny. Wczoraj oglądałam w TV Warszawa reportarz-rozmowę z Romanem Gutkiem. Było o nim i o małych kinach, których już nie ma.
-
2008/10/05 00:31:30
Nie wiem co z tamtym linkiem hmmm.
Nie ważne, może tutaj:

www.bremerfilmkunsttheater.de/Virtual%20Cinema/SchauburgCafe/JAVA/Schauburg_Foyer.html

-
seryjny_morderca
2008/10/05 03:53:44
Małe, stare kina ukrywają też wiele mrocznych sekretów...
-
2008/10/05 14:01:59
sporo się ostatnio o tym mówi, pisze, fotografuje, także w kontekstach mroczno-magiczno-metafizycznych, jakby tylko w takich przestrzeniach można było odnalezć dzisiaj resztki "prawdziwego" kina, w Gdańsku mieliśmy ostatnio dwie piękne wystawy fotografii z małymi kinami w roli głównej w ramach festiwalu transfotografia: Wieczorni goście Bettiny Grossenbacher i Kina popularne Stephana Zaubitzera

www.transfotografia.pl/
-
2008/10/14 13:25:05
Z pozdrowieniami
niemann.blogs.nytimes.com/2008/10/13/new-york-cheat-sheets/index.html
-
Gość: ania k, *.cisco.com
2008/10/21 01:22:16
moja szwagierka zawsze mówi że to na 2Av @12 St śmierdzi sikami. coś w tym jest ;-) we wszystkich kinach o których piszesz byłam, za wyjątkiem paris. wiem dokladnie gdzie jest... pamietam, że swojego czasu bardzo długo właśnie puszczali tam amelię, o której ktoś tu wspominał. to w BAM jest faktycznie super i ta restauracja na przeciwko zawsze mnie kusiła, i też nigdy nie zaszłam...
-
Gość: JAK, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/21 13:01:27
Już nie pamiętam kiedy byłem w MAŁYM KINIE w Polsce. Przed laty na wakacjach, w Białce Tatrzańskiej, gdy zbrakło krzeseł siedziało się na czym popadło (na narach). Co grali...?
Dzięki za fajny tekst - Andrzej Budzyk (andrzej_budzyk@o2.pl)
-
Gość: emka, *.siec.idealan.pl
2008/10/23 20:06:12
Witaj, skontaktuj sie prosze ze mna w sprawie publikacji na moim portalu mka30@interia.pl
Pozdrawiam
-
Gość: stan.baranski, *.ghnet.pl
2008/10/24 19:15:36
Napisane najlepszym z Twoich stylow!
W NYC bylem jedynie w 2nd/12th na ciekawym "Taxi to the dark side". Quasi - dokument.
Za to male kina w KR skutecznie (jak dotad) konkuruja z multipleksami - i sa bardzo popularne! (Zwlaszcza "ARS".) Ale na przyklad najstarsze kino w Polsce: Wanda jest obecnie "delikatesami Wanda" ...