Share on Facebook

Instagram
Blog > Komentarze do wpisu
Odgrzewane kotlety, 3 - Plaga niedźwiedzi rurowych

Już mieliśmy zasypiać, już ucałowałam R. na dobranoc w jego śliczne czółko, już złożyłam umęczoną głowę na poduszce, aż tu nagle....

TRUMTUTUMRTUTUMTURUMTUPTUPŁUPJEBUT!!!!

Ten odgłos, dochodzący od strony biegnącej tuż obok moje głowy rury centralnego ogrzewania, nie pozostawiał żadnych wątpliwości: mamy w domu plagę. Plagę niedźwiedzi rurowych.

Już tłumaczę. Niedźwiedź rurowy (Ursus ruralis) jest pospolitym zwierzęciem, występującym najczęściej w budownictwie wielorodzinnym. Gatunek ten został odkryty i opisany po raz pierwszy przez Julio Cortazara w jego wiekopomnej publikacji Opowieści o kronopiach i famach (1969), do której pozwalam sobie odesłać spragnionych szczegółów. Dla tej opowieści istotne jest jedynie, że niedźwiedzie rurowe odpowiedzialne są za wszelkiego rodzaju niewyjaśnione hałasy, które dobiegają z rur kanalizacyjnych i grzewczych w budynkach mieszkalnych.

W nocy z poniedziałku na wtorek nie zmrużyliśmy oka. Nazajutrz zadzwoniłam do administracji z awanturą, ale ani moje błagania, ani groźne pokrzykiwania nie przyniosły żadnych skutków. Może restrykcyjna polityka względem zwierząt domowych sprawia, iż większość właścicieli dochodzi do wniosku, że lokatorów uszczęśliwi fakt posiadania własnego niedźwiedzia rurowego - a może niedźwiedzie rurowe są pod ochroną? Na wszelki wypadek kupiłam paczkę zatyczek do uszu. Nie będzie niedźwiedź pluł mi w twarz. Ani tupał nad uchem!

Niedźwiedzie są jednymi z mniej uciążliwych plag, jakich doświadczyć można, mieszkając w Nowym Jorku. Dużo gorsze są karaluchy: nie dość, że rosną OGROMNE - czasem wielkości małej myszy (wszystko w tej Ameryce jest większe!) - to jeszcze latają. Obrzydlistwo. R., który ma cudownie wrażliwe serduszko, odmówił zabijania tych dorodnych okazów, które przywędrowały do nas ostatniego lata - postanowił wypłoszyć robactwo własną, innowacyjną i w stu procentach ekologiczną metodą: zaczął puszczać robalom norweski black metal.
Chyba pomogło, bo od tamtej pory karaluchów nie widuję.

Z plag mamy w Mieście również szczury, i turystów. Jak wygląda turysta i dlaczego jest uciążliwy - wie każdy, więc skupię się na szczurach. Podobno szczurów jest w tej chwili w Mieście cztery razy więcej niż ludzi. Niektórzy twierdzą, że prawdziwego New Yorkera poznaje się po tym, że uważa, iż szczury w sumie to bardzo ładne zwierzątka... Hmm, ja bym się załapywała: mam szacunek do bydlaków od czasu, jak przyuważyłam, jak w pewien zabiegany poranek jeden taki futrzak zasuwał w górę schodami ze stacji metra na Lexington Avenue i 59th Street. Było coś w jego niezrażonym, metodycznym pośpiechu, co wskazywało, że zwierzak po prostu spieszy się do pracy - jak wszyscy my, bez tchu biegnący schodami w górę.

Siedząc pewnego letniego wieczora w parku na Union Square przyuważyłam, że szczury i wiewiórki skupiają się w tych samych miejscach. Amerykańskie wiewiórki są szare - i do tego stopnia podobne z pyszczków do szczurów, że zaczynam podejrzewać, że szczury, cwane stworzenia, na dzień przypinają sobie puchate ogony, żeby nie musieć oganiać się od ludzi i łatwiej załapywać na darmowy obiad. Kurczę, kto wie, może te bydlaczki są naprawdę bardziej inteligentne, niż nam się wydaje. Jeśli po następnej wojnie światowej, jaką (znając dość dobrze mój własny, wredny gatunek i jego nieuleczalną głupotę) prędzej czy później urządzimy, mają zostać tylko karaluchy i szczury - jest nadzieja, że kiedy radioaktywny obłok przerzedzi się trochę, szczurze zespoły wokalno-taneczne odrodzą broadwayowski musical.
Podejrzewam jednak, że wtedy Cats przestanie być największym hitem na Broadwayu.

czwartek, 07 grudnia 2006, bigapple1

Polecane wpisy

  • Odgrzewane kotlety, 9:Uptown

    Dla niektórych ten kawałek miasta, powyżej 42. Ulicy po obydwu stronach parku, to esencja Manhattanu—wiadomo, Time Square, Grand Central, Rockefeller Cent

  • Odgrzewane kotlety, 8: Małe kina

    Gałczyński miał rację: nie ma jak małe kina, w rozterce i w udręce. Normal 0 MicrosoftInternetExplorer4 <!-- /* Font Definitions

  • Odgrzewane kotlety, 7: Sombunall

    Jeden z moich ulubionych Amerykanów, nieodżałowanej pamięci pisarz Robert Anton Wilson w którejś ze swoich książek boleje nad faktem, że przy całej elastycznośc

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: cafe_amb_llet, *.cable.mindspring.com
2006/12/08 00:21:55
Hehe u nas też są jak się okazuje, do tej pory nie wiedziałam tylko, że to właśnie one, znaczy się niedźwiedzie. Mi nie przeszkadzają, szybko się przyzwyczaiłam, chociaż do cichych nie należą, ale sąsiadom najwyraźniej tak, przyszedł specjalista i tak je przepłoszył, biedactwa, że przez pół dnia bały się odezwać po tym czasie doszły do siebie i jest jak dawniej.
Co do szczurów, to widuję jednego po sąsiedzku i wygląda rzeczywiscie na bardzo zajętego, zaś jeśli chodzi o te, które udają wiewiórki na Union Square, to wydaje mi się, że oprócz doczepianych ogonów używają też powiększających wkładek do oczu.
Karalucha spotkałam jednego w barze na Broadwayu i mam nadzieję, że na tym koniec.
Pozdrawiam i czekam na kontynuację relacji z poszukiwań mieszkania, zaczęłam je czytać tuż po tym, kiedy zakończyłam z ulgą i sukcesem swoje,z tym większym zainteresowaniem czytam o Twoich.
-
hjuston
2006/12/08 01:12:44
musimy sie umowic, ze nie bede wyrazac zachwytu nad tekstami, bo stane sie nudna.
my tez mamy w hjuston karaluchy. na szczescie w domu na razie nie mam. tzn nie mam plagi, bo dwa razy zdarzyly sie pojedyncze okazy. podobno byl to karaluch azjatycki. bardziej obrzydliwy niz normalny. bo te normalne to takie bardziej zukowate sie wydaja. kiedys slyszalam jak kolezanka zabila takiego normalnego - strasznie chrupal.
ale o niedzwiedziach to ja jeszcze nie slyszalam ;-) aczkolwiek halasy z rur znam.
-
2006/12/08 02:09:22
gdy pierwszy raz zobaczylam karalucha to bylam swiecie przekonana ze to zuk, nawet chcialam pomoc mu wyjsc na zewnatrz, dopiero jak zaczal uciekac to sie zorientowalam ze zuki nigdy takich predkosci nie osiagaja.
-
2006/12/08 09:36:41
no to ja jestem nie teges - nie widziałam jeszcze na żywca ani karalucha, ani szczura futrzaka:P - może dlatego, że nie mieszkam w NY - sorry:)
a tak serio - rozbawił mnie nieziemsko ten tekst - rewelacja:D
pozdrówki z Dąbrowy Górniczej:)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/12/08 13:14:05
"You can't be friends with a squirrel!A squirrel is just a rat with a cuter outfit." - Carrie Bradshaw ("Sex and the City", Season 4, Episode 57)
-
2006/12/08 17:08:03
aaa.... powrót! pijenknie:)
a ruły trzeba odpowietrzyć:)
-
socjopatyczna_malkontentka
2006/12/08 20:06:28
Z karaluchem nie wygrasz. Dawno temu widziałam film na Discovery - on ma niesamowicie szybką percepcję i przetwarzanie informacji. Zanim kapec podniesiesz to on już: tup, tup a Ty robisz w relacji z nim za flegmatyka, któremu żółwie uciekły (Panie to był moment, one myk, myk z klateczki)

A z niedźwiedziem rurowym... nie masz szans
:)
Pozdrawiam mimo tych plag egipskich
-
2006/12/08 20:56:41
Trochę nie na temat, a poza tym wstyd się przyznać, w końcu to "Odgrzewane kotlety", ale dopiero teraz przeczytałem tę historię u Cortazara. Świetna! Dziekuję za podpowiedź!
-
2006/12/09 02:00:18
gosciu dqa248.neoplus.adsl.tpnet.pl - dla wyjasnienia: nie ogladalam ani jednego (ANI JEDNEGO) odcinka tego serialu, wiec pozostaje mi dojsc do wniosku, ze nieprzypadkowo wielu nowjorczykow dochodzi do podobnych wnioskow.

malkontentko - z niedzwiedziami na szczescie juz wlacyzc nie musze, wyprowadzilam sie od nich (od karaluchow zreszta tez) do budynku, gdzie jedynymi zwierzetami na posesji sa dwa oje koty, nie liczac wiewiorki za oknem.

kot_maurycy - cala przyjemnosc po mojej stronie! nikt sie nie rodzi ze znajomoscia 'opowiesci o kronopiach i famach' (niestety albo stety). pozstaje mi leciuchno zazdroscic tej frajdy, jaka jest czytanie tej ksiazkipo raz pierwszy (czy masz moze wydanie z ilustracjami mlodozenca? ech, to byla jeszcze ladniejsza ksiazka niz te pozniejsze wznowienia, mimo ze przeklad ten sam...).
-
2006/12/09 03:07:03
Wrocilas! Tesknilam! Juz sie zabiaram za czytanie, bede miala mily wieczor! Pozdrawiam z Oregonu!
-
Gość: fine_brooklyn/stockholm str., *.dyn.optonline.net
2006/12/09 05:17:19
norweski black metal:) wychowalem sie na burzum!!! ale to bylo duzo, duuuuzo wczesniej, zanim zaczelas kotlety pitrasic. ktore jeszcze z w-wy czytalem, stad moj do nich szczegolny stosunek. teraz materializuje twoje wczesniejsze opowiesci. dzieki. pzdr.
-
Gość: sisterofmercy, *.clvdoh.adelphia.net
2006/12/09 06:33:47
Niedzwiedzie rurowe w miescie nad blekitnym jakies takie neitypowe, pewnie z nadmiaru wody: pare puszczaja i sycza, nie tupia... Czyzby to taka ohajanska odmiana? Ale ciesz sie Bigapple ze mieszkasz w cywilizowanym miescie hamerykanskim i ze masz kaloryfery a nie dziury w scianie z ktorych wydymane jest gorace (czy cieplawe raczej) powietrze, jak mi sie w zeszle dwa sezony grzewcze zdarzylo...
-
2006/12/09 10:10:21
O! Z ilustracjami młodożeńca? No to widzę, że mnie też część przyjemności ominęła, bo czytałem takie nowe wydanie z 1993. Za to gustownie rozprute :)
-
evita_duarte
2006/12/09 21:56:35
Ja na niedzwiedzie nie narzekam, zeby tylkop grzali bo zimno pieronsko!
-
Gość: lukasz, *.lhsystems.com
2007/01/19 18:35:34
uwielbiam nyc, to jedno z tych miejsc na swiecie, gdzie zawsze chcialoby sie mieszkac... powodzenia!